Ładowanie...

Biografie

Roman Wilkanowicz (1886-1933)

Roman Wilkanowicz określany jest mianem barda powstania wielkopolskiego. Pisząc o powstaniu, opierać mógł się na własnych doświadczeniach, bo czynnie w nim uczestniczył. Wychował się w rodzinie powstańca styczniowego i od dzieciństwa przesiąkł atmosferą patriotycznego wychowania. Od najmłodszych lat musiał sam się utrzymywać, co zmusiło go do wędrówek po całej Europie środkowej w poszukiwaniu pracy.

W Poznaniu pojawił się w 1909 roku, by podjąć pracę w Zakładach Cegielskiego. Jego talent literacki dostrzegł redaktor Władysław Łebiński, który zarekomendował go do pracy w „Wielkopolaninie”. Wkrótce otrzymał stypendium Kościelskich, które pozwoliło mu podjąć studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po powrocie z Krakowa na dobre zajął się pracą dziennikarską, a w 1913 roku założył pismo satyryczne „Pręgierz”.

Wybuch wojny sprawił, że – jako obywatel państwa niemieckiego – został wcielony do cesarskiej armii. Szybko z niej zdezerterował. Ukrywał się, pisał teksty przypominające rodakom, że walka z Prusakami jest obowiązkiem każdego Polaka. Bolał, że wojna między zaborcami sprawia, że Polacy z różnych zaborów walczą przeciwko sobie, był jednak głęboko przekonany, że nadejdzie kres tych cierpień i na gruzach zaborczych imperiów odrodzi się wolna Polska. Swoje wiersze publikował wtedy w „Kurierze Polskim”. 

Powstanie wielkopolskie było ziszczeniem marzeń Wilkanowicza o wyzwoleniu narodowym i społecznym. Zaangażował się w jego organizację, walczył na różnych powstańczych frontach, pisał poezję i artykuły zagrzewające do walki. Należał do najbardziej radykalnych grup powstańczych. Pamięć o powstaniu zapisał w swych wierszach, takich jak „27 grudnia”:

Jak długo jeszcze będziemy hańbę znosić
I zezwolimy, by krzyżacki but
Deptał nam głowę i piersi nam gniótł
A dzieciom naszym gwałt zadawał podły.
Jak długo jeszcze będziemy losu prosić
O lepszą przyszłość, skończyły się modły,
Nad Wartą zorza, nad Poznaniem wschodzi,
Dla Wielkopolski nowy dzień się rodzi!
Dwudziesty siódmy grudnia Polskę budzi.
W ulicach patrol, w każdym zaułku wróg,
Od fortów strzały słychać, armat huk.
Pękają szyby okien, krew się leje,
A tam komendant rozsyła swych ludzi.
Hej! Już z Kenwerku polski sztandar wieje.
Wnet żaden Polak do boju niezdolny,
A miasto nasze, Poznań wzięty, wolny!
A przez Wielkopolskę leci krzyk wolności
Pod Kąkolewo, pod Zbąszyń, pod Żnin.
Zamilkły słowa, króluje czyn.
Łuny goreją u brzegów Noteci,
A Orzeł Biały znów w gnieździe swym gości,
Ponad Pałuki, nad Kujawy leci,
Sięga skrzydłami północy,południa,
Dwudziesty siódmy wolność przyniósł grudnia.

W konspirację antyniemiecką zaangażował się także podczas II wojny światowej, działał w organizacji małego sabotażu „Wawer”, redagował i ilustrował podziemne pisma „Zadra”. Był też autorem ulotek wykonanych techniką drzeworytu, które rozlepiane były w Warszawie. Zginął prawdopodobnie podczas powstania warszawskiego.

Upamiętniony został jako patron jednej z ulic na poznańskiej Ławicy. Jego grób znajduje się na Cmentarzu Garnizonowym w Parku Cytadela. Na placu wielkopolskim umieszczona jest tablica pamiątkowa przypominająca postać tego piewcy powstania wielkopolskiego.

Zobacz także